Szukaj

     Katolickie Stowarzyszenie Kolejarzy Polskich przy Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Sączu w dniach 6-15 czerwca br. zorganizowało Pielgrzymkę szlakiem: Mediolan - Turyn - La Salette – Avignon – Lourdes – Montserrat – Nimes - Monaco – Padwa.
     Główną inicjatorką i organizatorką była p. Maria Hotloś, która przejęła najtrudniejszą część organizacyjną, wybór biura turystycznego, ustalenie szczegółowego programu a przede wszystkim zrekrutowanie 50 osobowej grupy uczestników. Zadbała również o stronę duchową zapraszając do udziału w Pielgrzymce Proboszcza Parafii Najświętszego Serca Jezusowego - ojca Stanisława Jopka.

     Zbiórka wyjeżdżających miała miejsce w bardzo wczesnych godzinach porannych i jak przystało na pielgrzymkowy wyjazd, rozpoczęła się Mszą Św. o godz.3,30 w kościółku kolejowym w Nowym Sączu. Najtrudniejsze zadanie miał ojciec Stanisław, który o tak wczesnej porze celebrował Mszę Św. a także wygłosił krótkie kazanie. Wspomniał, że pielgrzymując do miejsc świętych znanych z uzdrowień, musimy pamiętać, że modlitwa o zdrowie jest bardzo ważna, ale nie można w leczeniu pomijać wiedzy medycznej i umiejętności lekarzy, przypomniał, też, że „ ważne jest zdrowie fizyczne ale jeszcze ważniejsze zdrowie duchowe” . Życzył nam wszystkim szczęśliwej drogi
i otrzymania wielu łask o które prosić będziemy podczas pielgrzymki. Po zajęciu miejsc w autokarze ruszyliśmy w bardzo długą podróż. Ten pierwszy dzień był jednym z najtrudniejszych. W autokarze spędziliśmy 17 godzin pokonując ok. 1300 km. W okolicach Werony w pobliżu jeziora Gardon mieliśmy pierwszą obiadokolacje i nocleg. Trudy podróży znosiliśmy dzielnie, ofiarując je Matce Najświętszej, do której kierowaliśmy nasze modlitwy równocześnie polecając się jej opiece. Śpiewaliśmy godzinki, odmawialiśmy część różańca św. modlitwę Anioł Pański, Koronkę do Miłosierdzia Bożego, Litanię do Serca Pana Jezusa , przeplatając śpiewem pieśni i piosenek religijnych.

     W drugi dzień na trasie naszego pielgrzymowania odwiedziliśmy Mediolan - stolicę Lombardii , najbardziej uprzemysłowionego regionu Włoch . To drugie co do wielkości włoskie miasto, słynie min. z jednej z największej i najpiękniejszej katedry gotyckiej na świecie, wykonanej
z białego i różowego marmuru. Duomo St.Maria Nascente di Milano ( Katedrę pw. Narodzenia NMP) budowano przez 500 lat- kunszt ludzkiego umysłu i pracy wielu pokoleń. Bezsprzecznie budzi podziw i zachwyt. Budowla wzniesiona na chwałę Boga a dziś w środku katedry, w gwarze turystów i pielgrzymów trudno odnaleźć choćby chwilę ciszy, która pozwoliłaby na skupienie i modlitwę.
     Z naszą przesympatyczną pilotką, Panią Anią – przeszliśmy głównymi ulicami Mediolanu, obejrzeliśmy zamek Castello Sforzesco, Galerie Vitorio Emmanuele II gdzie znajduję się sklepy najekskluzywniejszych marek mody świata , zobaczyliśmy najstarszy teatr operowy na świecie La Scala. Udaliśmy się w dalszą podróż do Turynu. Tutaj w Katedrze Św. Jana Chrzciciela uczestniczyliśmy we Mszy Św. odprawionej przez naszego przewodnika duchowego ojca Stanisława. Niezwykłe miejsce dla każdego katolika. Podczas krótkiej homilii, ksiądz Stanisław nawiązał do przechowywanych w katedrze jednych z najważniejszych relikwii naszej religii - całunu. Powiedział min. „..my wierzymy, że znajdujący się tutaj całun jest oryginalny, bo wiara jest przekonaniem, że znamy prawdę. Wiedza, potrzebuje badań, a wiara opiera się na przekonaniu, że tak jest.” Zapamiętałam te słowa, być może nie dosłownie, ale taki był ich sens… na mnie to miejsce wywarło niezwykłe wrażenie, być w miejscu gdzie znajduje się płótno w którym owinięte było Ciało Chrystusa. Niosąc swoje przeżycia w sercu udaliśmy się w dalszą drogę zmierzając w okolice Perosa do miejscowości Bardonecchia, gdzie mieliśmy zaplanowany nocleg. Urocze miejsce w alpejskiej miejscowości, stylowy hotelik w którym się zatrzymaliśmy sprawił, że szybko zapomnieliśmy o wielogodzinnej podróży.

        Kolejny dzień to długa podróż niezwykle malowniczą trasą prowadzącą przez Alpy do La Salette. Piękne skaliste zbocza gór, szmaragdowe jeziora, co chwilę wywoływały falę zachwytów. Sam podjazd do Sanktuarium prowadzi trasą obfitującą w liczne zakręty i ostre podjazdy. Nasi kierowcy z firmy Austral musieli wykazać się nie lada umiejętnościami. Podjeżdżając na wysokość 1800 m n.p.m. towarzyszyły nam chmury, mgła i słaba widoczność. Gdy wysiedliśmy na parkingu z ledwością mogliśmy dostrzec mury kościoła. Kustosz ojciec Lesław Pauczak oprowadzając i przybliżając nam historię tego miejsca, powiedział też „tutaj pogoda jest bardzo zmienna, to wędrujące chmury, być może okaże się, że za chwilę odsłonią się piękne widoki”. Szczerze mówiąc, nie bardzo chciało mi się wierzyć, że będzie to możliwe. La Salette w tym roku obchodzi Jubileusz 170-lecia objawienia, 19 września 1846 roku , pastuszkom Melanii Calvat-Mathieu i Maksyminowi Giraud ukazała się Najświętsza Maria Panna. Piękna Pani jak nazwały ją dzieci, ubrana była w wiejski strój, na głowie miała diadem, ramiona obciążona wielkim złotym łańcuchem, na którym wisiał złoty krzyż, obok niego wieniec z kolorowych róż, przy krzyżu młot i obcęgi, z jej oczu płynęły łzy.
    Wśród wielu słów, które Matka Boża skierowała do dzieci było m in. „ ach moje dzieci, trzeba się dobrze modlić rano i wieczorem, jeśli nie macie czasu, odmówcie przynajmniej jedno „Ojcze nasz „ i „Zdrowaś Maryjo”. A jeśli będziecie mogły, módlcie się więcej”. Matkę Bożą z La Salette nazwano spontanicznie „pojednawczynią grzeszników”. Podczas Mszy św. pod przewodnictwem o. Stanisława w koncelebrze uczestniczyli księża misjonarze saletyni: o. Lesław Pauczak i o. Andrzej Zagórski. W czasie kazania o. Lesław powiedział m.in. „Pan Bóg kocha wszystkich ludzi, nie wybiera sobie tylko wierzących. Grzeszników też kocha … tu wielu ludzi otrzymało łaskę nawrócenia, pisarze, filozofowie, święci ..”
    Spontanicznie w autokarze napisałam wiersz….

Wiara przysypana warstwą niewiary
Zapomniana
Zakurzona
Od lat nieużywana
Obmyta wodą z cudownego źródełka
Za łaską Matki Bożej z La Salette
Kiełkuje na nowo
Wypuszcza nowe pędy
Niemoc zamienia w siłę
Słabość w pokorę
Modlitwa ożywia korzenie
Napełnia nadzieją puste przestrzenie serca
Zakwita
Owocuje miłością


     Po wyjściu z kościoła naszym oczom ukazuje się niewiarygodny widok, chmury i mgły odeszły , odsłaniając przepiękne krajobrazy. Z napełnionymi pojemnikami z wodą z cudownego źródła, nasyceni słowem Bożym i tym miejscem z żalem opuszczamy La Salette, udając się na nocleg do Avignon.

    To już czwarty dzień naszego pielgrzymowania, tym razem bardzo krótka podróż i jesteśmy w Avignon , mieście w którym znajduje się pałac papieski jedna z największych warowni gotyckich w Europie. W latach 1378 -1408 rezydowało tu siedmiu kolejnych papieży. Zwiedzamy od zewnątrz posiadłości papieskie, podziwiamy przylegające ogrody i robimy zdjęcia z widokiem na osławiony  w piosence Ewy Demarczyk „most z Avignon” (most św. Benezeta). A potem nasza pilotka, Pani Ania ustawia nas pod tym mostem w dwa koła , mężczyźni do środka, kobiety na zewnątrz i tańczymy , Pani Ania dyryguje, pokazuje jakie mamy wykonywać figury , śpiewa piosenkę a my tańczymy, tańczymy i bawimy się doskonale. Kierowcy z przejeżdżających samochodów śmieją się, machają do nas, trąbią. Rozbawieni na całego wsiadamy do autokaru, a przed nami daleka, ale jakże widokowa, droga do Sanktuarium w Lourdes.
    Dojeżdżamy do celu naszej podróży, z okien autokaru widać zarys Sanktuarium. W autokarze czuć radość, cieszymy się, że w Roku Miłosierdzia Bożego, możemy być w takim miejscu. Większość z pośród nas, zna to miejsce z pieśni Maryjnej o „dziewczynce Bernadce” , śpiewanej podczas „majówek”. Sama miejscowość Lourdes ma w sobie coś z kurortu. Wysokie, eleganckie, wielopiętrowe hotele, sklepy, butiki. Ale tam za bramą, panuje inny klimat. Tu czuje się świętość miejsca, czuje się obecność Boga. Radujemy się, że tu w tym szczególnym miejscu będziemy przez dwa dni. Udajemy się do Groty Objawień , potem na Mszę Św. do Kaplicy Św Gabryjela. Ojciec Stanisław podczas homilii mówi „ ..o otwarciu na drugiego człowieka, o jego akceptacji, o tym aby nie oceniać innych, nie sugerować się zachowaniem, bo ono nie świadczy o duszy człowieka. Osobowość każdego jest bardzo skomplikowana, składa się z wielu sfer. Między sobą różnimy się pod wieloma względami, temperamentem, charakterem, upodobaniami, zainteresowaniami, ale to, że ktoś różni się od nas nie znaczy, że jest zły..” Po kolacji wieczorem, na godz. 21.00 udajemy się na Procesję Maryjną. Z różnych stron napływają fale wiernych, w bardzo krótkim czasie zapełnia się cała aleja…

Niezliczone rzesze dusz
Szarych, białych i czarnych
Umazanych grzechem
Poranionych życiem
Ubranych w kolorowe ciała
Różnej wielkości i kształtu
Przystrojone w barwne stroje
W pochodzie dziękczynnym
Niosą gwar wielojęzycznych modlitw
W pokłonie
Oddając Ci cześć Maryjo z Lourdes
Wyśpiewując co wieczorne Ave Maryja
Blaskiem świec oświetlając drogę do Nieba


     Łzy same cisną się do oczu, kiedy słyszymy znaną melodię Ave Maryja śpiewaną w różnych językach, bogaci w przeżycia duchowe z radością oczekujemy kolejnego dnia z Matką Bożą.

     Piąty dzień to dla wielu z nas najważniejszy dzień podczas pielgrzymki. W tym dniu oprócz Mszy św. drogi krzyżowej, zaplanowanej procesji Eucharystycznej, która z powodu złej pogody została zamieniona na adorację w Bazylice Św. Piusa XII. i Procesji Maryjnej, jest czas indywidualny na osobiste przeżycie i spotkanie z Matką Najświętszą. Czas wolny, który każdy może wykorzystać
w dowolny dla siebie sposób aby w wybranym dla siebie miejscu powierzyć Maryi wszystkie swoje prośby i złożyć podziękowania. Modlimy się, odwiedzamy Bazylikę Matki Bożej Różańcowej i Niepokalanego Poczęcia, przechodzimy prze Bramę Miłosierdzia, pijemy wodę z cudownego źródełka, napełniamy pojemniki, wielu z pośród nas udaje się na kąpiele w wodzie z cudownego źródełka. Podczas Mszy Św. w Krypcie o. Stanisław kieruje do nas ważne przesłanie, zwraca uwagę, że nie tylko ciało ulega chorobie ale i dusza , mówi o zranieniach, które często nam w życiu towarzyszą, odbierają prawdziwą radość, zatruwają życie. Mówi o uwolnieniu i uzdrowieniu duszy, życzy, abyśmy wrócili uleczeni z naszych wewnętrznych zranień.

      Kolejny szósty dzień podróży prowadzi przez Pireneje i wiedzie do Katalonii. Do Sanktuarium Montserrat położonego około 700 m n.p.m. w niezwykle urokliwym miejscu Klasztorze ojców Benedyktynów, który istnieje od 976 roku .Matka Boża zwana „Czarną Madonną” przyciąga co roku rzesze wiernych. Montserrat to drugi po Santiago de Compostela ośrodek kultu religijnego w Hiszpanii. Wg powszechnej opinii , „Czarnulka” , jak nazywają tutaj M.B. jest opiekunką kobiet, szczególnie tych, które nie mogą mieć potomstwa. Istnieje taki zwyczaj, że oprócz modlitw i próśb skierowanych do Matki Bożej , można podejść do figury dotknąć odsłoniętej części jabłka obfitości. Aby tego dokonać trzeba czekać w długiej kolejce. Nas ominęła ta konieczność, gdyż mieliśmy Mszę Św. odprawioną w kaplicy przylegającej do tylnej części Sanktuarium, z widokiem na cudowną figurkę Matki Bożej i po zakończonym nabożeństwie , bezpośrednio, omijając kolejkę udaliśmy się do figury Czarnej Madonny. Oczywiście, nie stało się to spontanicznie, ale było wcześniej ustalone
z porządkowymi , którzy czuwają nad tym szczególnym miejscem. Tutaj pielgrzymkę po swoim nawróceniu odbył Ignacy Loyola, założyciel Ojców Jezuitów. Po odwiedzeniu Sanktuarium
w Montserrat udaliśmy się na nocleg na wybrzeżu Costa Brawa do nadmorskiej miejscowości Callela.

       Niedziela, siódmy dzień , rozpoczynamy od Mszy Św. o godz. 7,15 , wcześnie, jeszcze przed śniadaniem. Ojciec Stanisław mówi o wzajemnym szacunku, poszanowaniu drugiego człowieka… Ten dzień miał być dniem plażowania, ale prawie cała grupa zdecydowała się na wycieczkę do Barcelony. W Barcelonie oprócz wciąż niedokończonej Świątyni Sagrada Familia Gaudiego, zobaczyliśmy Park Guell – kolejne dzieło artysty, Ramblas – największy deptak w Barcelonie, pomnik Kolumba, przejechaliśmy wokół stadionu piłkarskiego i grających fontann. Niestety , to niezwykłe widowisko światła , muzyki i wody ominęło nas gdyż odbywa się w godzinach wieczornych, my zaś popołudniu wróciliśmy do hotelu, aby jeszcze nacieszyć się morzem i krótkim odpoczynkiem na plaży. Od jutra rozpoczynając drogę powrotną.
      Na trasie naszej pielgrzymki, kolejne miejsce postoju to Nimes . Do przejechania sporo kilometrów, na szczęście tak jak każdego dnia poświęcamy czas na modlitwę, śpiew, a także oglądanie wartościowych filmów. Dzięki tak zorganizowanemu czasowi podróży, droga wcale się nie dłuży. W grupie panuje życzliwa, serdeczna atmosfera. Uczestnikami są ludzie z różnych stron kraju: ze Szczecina, Słupska, Łodzi , Krakowa, oczywiście najwięcej z Nowego Sącza i okolic. Zawierają się nowe znajomości, przyjaźnie. Nimes jest bardzo starym miastem. Jego początki sięgają czasów sprzed naszej ery, do dzisiaj zachowały się zabytki z czasów Rzymskich. Przykładem jest Koloseum, które mogliśmy obejrzeć. Mszę Św. mieliśmy doprawioną w średniowiecznej Katedrze Notre Dame et Saint Castor.

      Dziewiąty dzień jest dniem obfitującym w silne wrażenie estetyczne. Jedziemy wybrzeżem do Cannes, tu zatrzymujemy się na Mszę Św. Katedrze Notre Dame Du Bon Voyage ( Matki Boskiej od podróży).Ojciec Stanisław zwraca uwagę, że w Cannes nie tylko jest bogato i elegancko na ulicach ale, że mieszkańcy godnie dbają też o Dom Boży. Spacerujemy Aleją Gwiazd. Ulegamy urokom Lazurowego Wybrzeża. Mamy piękną słoneczna pogodę, Pani Ania i kierowcy wybierają dla nas piękną widokową trasę , odwiedzamy Nicee, na dłużej zatrzymujemy się w Monaco, najmniejszym po Watykanie państwie na świecie. Podziwiamy kipiące bogactwo i przepych. Zastanawiamy się jak wygląda życie ludzi, nieprzyzwoicie bogatych, czy oprócz pieniędzy i majątku, którego nawet do końca nie są świadomi , mają jeszcze coś , czy umieją się dzielić z innymi…, ale ksiądz nawoływał , aby nie oceniać innych… Zostawiamy bogactwo Monaco i mkniemy dalej na nocleg w Acqui Terme
( Wody Termalne). Nasz hotel nieco odbiega od tego, co widzieliśmy na wybrzeżu, ale jest na bardzo dobrym poziomie i znajduje się w pięknej okolicy. To już ostatni nocleg.

     Dziesiąty dzień podróży , najtrudniejszy , przed nami najdłuższa trasa przejazdu. Na szczęście organizatorzy przygotowali nam ponad programową niespodziankę. W czasie wielo- godzinnej podróży zatrzymujemy się w Padwie. Mamy tu nie tylko przewidziany obiad, ale odwiedziny w najważniejszym w tym mieście miejscu - Bazylice Św. Antoniego . Święty Antoni, ulubiony i znany przez wszystkich . Podczas drogi z autokaru do Bazyliki, dzielimy się między sobą wspomnieniami, licytując się żartobliwi, ile razy Św. Antoni pomógł nam i odnalazł zagubioną rzecz. Indywidualnie zwiedzamy Sanktuarium, modlimy się w Kaplicy Relikwii i Kaplicy Świętego Antoniego przy Jego grobie. Tam spotykamy kleryków z Nowego Sącza, cieszymy się razem z tego spotkania. Uczestniczymy w ostatniej Mszy Św. w kaplicy przylegającej do Bazyliki. O. Stanisław podczas ostatniego już kazania zwraca się do nas „ abyśmy naszą przemianę wnieśli do naszych domów, do naszych rodzin, aby to, co przeżyliśmy pozostało w nas na dłużej”. Na zakończenie Mszy Św. ksiądz poświęcił dewocjonalia zakupione w czasie pielgrzymowania i zrobiliśmy ostatnie wspólne zdjęcie.

     Podczas wszystkich mszy świętych, wszyscy uczestnicy włączali się do modlitwy wiernych, w służbie ołtarza z dużym oddaniem posługiwali szafarz pan Robert i prezes koła KSKP ze Szczecina pan Marian, a psalmy w mistrzowski sposób wykonywała pani Weronika. O tym, jak pielgrzymka dodaje sił , dowodzi udział najstarszych uczestników naszej grupy, 82-letniej Pani Ireny i 85 – letniego Pana Aleksandra , którzy dzielnie znosili trudy i niedogodności podróży w niczym nie ustępując pozostałym pielgrzymom, a wręcz byli wzorem godnym do naśladowania. Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o Panu Antonim, który z poświęceniem filmował całą podróż.
     W drodze powrotnej był czas na podziękowania. Mnóstwo zasłużonych podziękowań skierowanych do Pani Marii, za trud podjęcia organizacji pielgrzymki, do kierowców za bezpieczną jazdę, pod adresem biura podróży „ Austral”, które pod każdym względem stanęło na wysokości zadania. Nie zabrakło miłych słów skierowanych do Pani Ani, nie tylko za wiedzę jaką nam przekazywała, ale też wysoką kulturę osobistą. O wzorowej organizacji pielgrzymki , może świadczyć chociażby fakt, że pomimo ponad dwudziesto- cztero godzinnej jazdy w drodze powrotnej, do Nowego Sącza dotarliśmy zgodnie z planem, o godz,9,30. jedenastego dnia pielgrzymowania. Oddzielnie i gorąco, za obecność, towarzyszenie nam każdego dnia, za ten czas niecodziennych rekolekcji , dziękowaliśmy ojcu Stanisławowi, naszemu przewodnikowi duchowemu, bez którego pielgrzymka byłaby tylko wycieczką do świętych miejsc.
     A pielgrzymka, to nie tylko odwiedzanie sanktuariów, ale pielgrzymowanie do swojego wnętrza w poszukiwaniu dobra, prawdy i piękna. Podróż w kosmos swojej egzystencji skąd lepiej widać niebo i swoje życie….

Uczestniczka pielgrzymki Jadwiga Marzec    

Zdjęcia M. Hotloś







Msze święte

Dni powszednie:

600, 630, 700, 730
800, 830, 1800
piątek 1930 młodzieżowa 
 

Niedziele i święta:

 600, 800
 930 - młodzieżowa
1100 - dla dzieci
1230 - suma
1400, 1530, 1830
2000 - dla studentów

Msze w dni półświąteczne
600  700  800  900  1000
1515  1630  1800  1930

 

Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy:
wtorki o godz. 18.00
Nabożeństwo do
Miłosierdzia Bożego:

czwartki po Mszy św. wieczornej
Początek strony

Template designed by kolejowa.net